Translate

wtorek, 28 maja 2019

Truskawki



Truskawka to owoc zdrowy, smaczny, pachnący i… sezonowy, zatem korzystajmy póki czas ze świeżych owoców. Polecam deser sprawdzony przez moją rodzinę wielokrotnie, a wprowadziła go do naszego jadłospisu nasza córka. Jest to deser dający różnorodne doznania smakowe, łączy bowiem smak słodki ze słonym, konsystencję miękką i twardą, gładkie z przyjemnie szorstkim.

Sezon deserów truskawkowych czas zacząć!

























Deser Małgosi

Potrzebne składniki: (proporcje zależą od wielkości naczynia, w którym go przygotujemy)

twarde, słone precle
masło
serek filadelfia
cool whipped (mrożona bita śmietana)
galaretka truskawkowa
truskawki

Wykonanie:
Galaretkę przyrządzić wg przepisu na opakowaniu i odstawić do wystygnięcia, nie dopuszczając do całkowitego stężenia.

Precle umieścić w plastikowym woreczku i rozkruszyć wałkiem na drobne kawałki. Zmieszać z niewielką ilością masła, rozłożyć równo na dnie żaroodpornego naczynia. Będzie to spód naszego deseru. Wstawić do bardzo gorącego piekarnika i zapiec krótko – 10-15 minut. Wyjąć i pozostawić do całkowitego wystygnięcia.

Truskawki opłukać, obrać z listków i pokroić w plasterki pozbywając się białych zgrubień.

Ubić mikserem serek filadelfia z mrożoną bitą śmietaną (na 1 opakowanie serka 1 pojemnik cool whipped). Kto lubi b. słodko, może dosłodzić, ale tylko wtedy, gdy galaretka nie jest słodzona. Masę serowo-śmietanową wyłożyć na dobrze ostudzoną warstwę precli, starannie wypełniając nią wszystkie otworki, aby nie wpłynęła w nie galaretka, ponieważ może to zdewastować naszą słoną i twardą warstwę z precli.

Następnie wykładamy tężejącą galaretkę, a na niej układamy pokrojone w plasterki truskawki. Naczynie przykrywamy folią al i wkładamy do lodówki. Po kilku godzinach wyjmujemy z dumą Naprawdę Wspaniały Deser i częstujemy Rodzinę oraz Krewnych i Znajomych Królika.


Krem truskawkowy

½ kg truskawek
1 szklanka cukru
sok z 1 pomarańczy
sok z połowy cytryny
2 łyżeczki żelatyny
szklanka śmietanki tortowej

Do rondelka wsypać cukier, zalać go szklanką wody, sokiem z pomarańczy i cytryny. Gotować ok. 10 minut mieszając, aż płyn zacznie gęstnieć. Dodać żelatynę, doprowadzić do wrzenia, odstawić do wystygnięcia. Do syropu przetrzeć przez sito truskawki. Śmietankę ubić i całość wymieszać. Nakładać krem do kompotierek i wstawić na kilka godzin do lodówki. Przed podaniem udekorować bitą śmietaną i całymi owocami.













Tarta z truskawkami

ciasto:
25 dkg mąki
15 dkg masła
1 żółtko + łyżka zimnej wody
12 dkg cukru pudru

nadzienie:
½ kg świeżych truskawek
5 dkg wytrawnej wódki
2 dkg cukru pudru
szklanka kremówki

Mąkę wysypać na stolnicę, dodać masło i posiekać nożem, dodać cukier, wymieszać, dodać rozbite żółtko zmieszane z zimną wodą – szybko i energicznie zagnieść ciasto, formując z niego kulę. Owinąć je w ściereczkę lub folię i odstawić na 2 godziny do lodówki. Po tym czasie stolnicę posypać mąką, rozwałkować niezbyt cienko ciasto i wyłożyć nim formę do tarty o średnicy 24-28 cm. Włożyć na 10-15 minut do zamrażalnika. Ciasto nakłuć gęsto widelcem, aby podczas pieczenia się nie wybrzuszyło. Nagrzać piekarnik do 200 st. C, piec ok. 20 minut, aż nabierze złotego koloru.

W tym czasie przygotować nadzienie: truskawki opłukać, osączyć, obrać z szypułek, przekroić na pół, włożyć do naczynia. Skropić alkoholem i włożyć na pół godziny do lodówki. Schłodzoną kremówkę ubić, dodać cukier i jeszcze chwilę ubijać, połączyć z truskawkami. Masę wyłożyć na wystudzony placek i udekorować truskawkami.

Życzę smacznego!



poniedziałek, 5 listopada 2018

Wieczne pióro, gęsie pióro…



Nasza rodzina składała się z Rodziców, trzech starszych Sióstr, starszego Brata i mnie.
Była jeszcze siostra Jola, ale umarła w czasie okupacji. Ojciec był nauczycielem, Mama prowadziła dom.

***

Z wczesnego dzieciństwa pamiętam, że Rodzice byli ciągle zajęci pracami, które trzeba było wykonać, aby rodzina i dom funkcjonowały jak należy. Rzadko widziałam ich siedzących bezczynnie. W czasie odpoczynku czytali gazety, książki, spędzali czas w gronie znajomych. My, dzieci, mieliśmy swoje ulubione zabawki, a wspólnie lubiliśmy grać w chińczyka, warcaby czy w pchełki. Bywało, że po kolacji Tato rozstawiał szachy, do których zapraszał mojego Brata. Razem z Siostrą przyglądałyśmy się dostojnej i cichej grze, a ja siadałam na oparciu fotela i zaplatałam w warkoczyki siwiejące włosy Ojca. Byłam najmłodsza i chyba dlatego czasem wolno mi było więcej.


Najbardziej jednak lubiłam, gdy Tato trudził się drobnymi naprawami. Czasem trzeba było naprawić lalki, które niespodziewanie gubiły rączkę czy nóżkę, częściej jednak były to naprawy domowych przedmiotów.

 Majsterkowanie najczęściej odbywało się w kuchni. Tato przynosił starą szufladę, w której składał wiele przedmiotów. Przede wszystkim były to różnokształtne narzędzia, których wygląd z czasem nauczyłam się łączyć z ich zastosowaniem i obco brzmiącymi nazwami. W rozmaitych pudełeczkach leżały śrubki, nakrętki, gwoździki różnej wielkości i kształtu, zardzewiałe i niepotrzebne pinezki (Mama mówiła „pluskiewki”), jakieś blaszki, skuwki, zasuwki i zawiaski, ozdobne kluczyki, które niczego nie otwierały ani nie zamykały, był nawet fragment srebrnego kolczyka, sprężynki, kłujące metalowe ścinki-sprężynki i inne tajemnicze przedmioty, których przeznaczenia nikt nie znał, dopóki nie okazały się być przydatne. Dziś nazywamy je „przydasie”. Wtedy usłyszałam takie określenia jak wichajster albo dinks.

Podczas gdy Tato zajęty był swoją pracą, ja wyciągałam z szuflady różne dziwności i uparcie dopytywałam się: „a po co to, a do czego, a skąd tatuś to ma?” Kiedy Ojciec kończył pracę, pozwalał mi sobie „pomóc”. Z zapałem przytrzymywałam, podawałam, wyszukiwałam, podnosiłam, zbierałam, segregowałam, nawet „młotkowałam”, a wtedy Tato układał moją rączkę, abym nie zrobiła sobie krzywdy.


***

Ojciec miał liczne talenty. Ładnie śpiewał i grał na skrzypcach, zresztą wykształcony przed wojną nauczyciel musiał umieć wszystko. Jak przez mgłę słyszę śpiewanie kolęd przy akompaniamencie skrzypiec. W domu wisiały trzy olejne obrazy, które ocalały z wojny, ale Mama utrzymywała, że Tato namalował ich pięć. Nie były to żadne wybitne dzieła, jednak dla nas ważne. Znajdują się w posiadaniu Rodzeństwa. Kiedy Tato miał czas dla nas, opowiadał o swoim dzieciństwie, o swojej rodzinie, dlaczego został nauczycielem. Czasem wspominali z Mamą swoje przeżycia w czasie II wojny. Dowiedziałam się też, że Rodzice bardzo pragnęli, abym była chłopcem. Nie spełniłam ich marzeń o drugim synu i urodziłam się dziewczynką.


***

Tato dużo palił. Kiedy pracował, otaczały go obłoki dymu. Jego krótko przystrzyżony wąs był nawet nieco przyżółcony. W prawej szufladzie biurka zawsze leżały papierosy, a głębiej, zawinięta w gałganek, leżała nieużywana od lat fajka.

Od czasu do czasu, głównie przed świętami, Ojciec wytwarzał pomarańczówkę lub cytrynówkę: obierał owoc starannie ze skórki, kroił ją w cieniuchne paseczki i wkładał do „kwaterki”, czyli butelki z alkoholem o pojemności 0,25 litra, stojącej w dolnej szafce biurka zamykanej na kluczyk. Do próbowania jakości likieru służył kieliszek z grubego szkła. Dziś stoi on w mojej kuchennej szafce, popielniczka zaś u mojej Siostry.




sobota, 20 października 2018

Zachować godność, to być sobą w każdej sytuacji życiowej




Obejrzałam wczoraj film „Popiełuszko. Wolność jest w nas.” Wszystko znowu jak żywe stanęło przed oczami: puste półki w sklepach, a kiedy już coś „rzucono na sklep”, to kolejki po podstawowe artykuły spożywcze i produkty przemysłowe (to taka ładna omownia papieru toaletowego na przykład), warczący na siebie ludzie, lejąca się z telewizorów „szklana pogoda”, odrapane kamienice, odzież pamiętająca lepsze czasy, blade i wiecznie chorujące dzieci; a po karnawale Solidarności marznący w nieogrzewanych samochodach żołnierze wojny polsko-jaruzelskiej, so-li-dar-ność so-li-dar-ność na ulicach w pamiętne dla Polaków rocznice, cisi, ugrzecznieni sąsiedzi oraz tępe i aroganckie buce w milicyjnych mundurach, panowie naszego życia i śmierci, „nieznani sprawcy” wymykający się tzw. organom śledczym PRL-u; a poza tym knucie po nocach, kierat dnia codziennego, nieufność, marazm, ale jednak nadzieja, że to wszystko nie na darmo, bo serca rozgrzewały wizyty i słowa Ojca Świętego i niezłomni kapłani.

Wiadomość o porwaniu i zaginięciu księdza Jerzego Popiełuszki zelektryzowała wszystkich. Chodziliśmy do naszej parafialnej kapliczki pod wezwaniem św. Stanisława Kostki (sic!) na różaniec. Tak działo się przez kilka wieczorów, kaplica nie mogła pomieścić wielkiej liczby parafian, wszyscy pragnęliśmy usłyszeć wreszcie dobrą wiadomość. Na jednej z mszy św. w intencji szczęśliwego powrotu otrzymaliśmy wiadomość o wyłowieniu z Wisły ciała ks. Jerzego i tak zaczęliśmy modlitwę o spokój Jego duszy. Ta msza św. stała się równocześnie inauguracją modlitw w intencji ojczyzny w naszej parafii.

Do dziś nie wiadomo, co się dokładnie stało, jakie były okoliczności mordu, kto zadał Błogosławionemu Męczennikowi śmierć, czy i jak brzmiały ewentualne ostatnie słowa księdza. Wobec tak licznych wątpliwości nie mamy nawet pewności, że wszyscy mordercy ponieśli karę.

----------------------------------------------------

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany jako męczennik, bo samo przelanie krwi za wiarę jest znakiem świętości.


Aby błogosławiony męczennik mógł być wyniesiony na ołtarze jako święty, musi dokonać się przynajmniej jeden cud za jego wstawiennictwem. Zdarzenie takie jest wówczas rzetelnie badane przez instytucje Kościoła. Czekamy więc na orzeczenie o Jego świętości, by cały katolicki świat mógł cieszyć się wstawiennictwem nowego świętego z Polski.

Tymczasem módlmy się litanią do bł. Jerzego Popiełuszki:

Kyrie eleison.
Chryste eleison. Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami.
Błogosławiony Jerzy, męczenniku – módl się za nami.
Odważny wyznawco Chrystusa –
Wierny świadku Ewangelii –
Zapatrzony w Krzyż Zbawiciela –
Czcicielu Maryi Niepokalanej –
Oddany od dzieciństwa Bogu –
Wychowany w pobożnej rodzinie –
Gorliwy w służbie ołtarza –
Pragnący naśladować świętych –
Wierny głosowi powołania –
Apostole godności człowieka –
Obrońco nienarodzonych –
Miłosierny dla cierpiących –
Wrażliwy na los pokrzywdzonych –
Dobry pasterzu ludzi pracy –
Uczący zło dobrem zwyciężać –
Wzywający do męstwa i solidarności –
Broniący wartości ewangelicznych –
Przestrzegający przed chęcią odwetu –
Wzywający do trwania w nadziei –
Niesprawiedliwie oskarżany –
Okrutnie umęczony –
Kapłanie wierny aż do końca –
Męczenniku prawdy i wolności –
Orędowniku spraw Kościoła i narodu –

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

V. Głosiłem Twoją sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu.
R. I nie powściągałem ust moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Módlmy się:

Wszechmogący wieczny Boże, Ty w swojej Opatrzności uczyniłeś błogosławionego Jerzego, prezbitera, niezłomnym świadkiem Ewangelii miłości, wejrzyj na jego męczeńską śmierć w obronie wiary oraz godności człowieka i przez jego przyczynę spraw, byśmy żyli w prawdziwej wolności i zło dobrem zwyciężali. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.

----------------------------------------------------------

·       Teksty kazań księdza Jerzego Popiełuszki w IPN

„Stonowane i pozbawione emocji” wypowiedzi anonimowego prokuratora, który zna akta śledztwa, nie uspokajają opinii publicznej

Nieznane fakty dot. śmierci ks. Jerzego Popiełuszki













piątek, 20 lipca 2018

Referendum konstytucyjne


Pan Prezydent Andrzej Duda ogłosił 10 pytań, które znajdą się w referendum konstytucyjnym. Wg wcześniejszej propozycji prezydenta miałoby ono zostać przeprowadzone 10 i 11 listopada tego roku. Czekamy na decyzję Senatu RP w tej sprawie.
Oto te pytania:

Referendum konstytucyjne 2018 r. Pytania Prezydenta RP

Czy jest Pani/Pan za:
a. Uchwaleniem nowej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej?
b. Uchwaleniem zmian w obowiązującej Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997 r.?
c. Czy jest Pani/Pan za pozostawieniem Konstytucji z dnia 2 kwietnia 1997 r. bez zmian?

Czy jest Pani/Pan za unormowaniem w Konstytucji RP obowiązku przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego na wniosek co najmniej 1.000.000 obywateli, oraz za tym, aby wynik takiego referendum był wiążący, gdy weźmie w nim udział co najmniej 30% uprawnionych do głosowania? TAK/NIE

Czy jest Pani/Pan za
a. Systemem prezydenckim, tj. wzmocnieniem konstytucyjnej pozycji i kompetencji wybieranego przez Naród Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej?
b. Systemem gabinetowym, tj. wzmocnieniem konstytucyjnej pozycji i kompetencji rady Ministrów i jej Prezesa oraz wyborem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przez Zgromadzenie Narodowe?
c. Utrzymaniem obecnego unormowania modelu władzy wykonawczej?

Czy jest Pani/Pan za konstytucyjnym unormowaniem wyboru Posłów na Sejm RP:
a. W jednomandatowych okręgach wyborczych (system większościowy)?
b. W wielomandatowych okręgach wyborczych (system proporcjonalny)?
c. Przy połączeniu obu tych metod (system mieszany)?

Czy jest Pani/Pan za podkreśleniem w Konstytucji RP znaczenie chrześcijańskich źródeł
Państwowości Polskiej oraz kultury i tożsamości Narodu Polskiego? TAK/NIE

Czy jest Pani/Pan za konstytucyjnym unormowaniem członkostwa Rzeczypospolitej Polskiej
w Unii Europejskiej i NATO, z poszanowaniem zasad suwerenności Państwa oraz
nadrzędności Konstytucji RP? TAK/NIE

Czy jest Pani/Pan za zagwarantowaniem w Konstytucji RP ochrony polskiego rolnictwa i
bezpieczeństwa żywnościowego Polski? TAK/NIE

Czy jest Pani/Pan za konstytucyjnym zagwarantowaniem ochrony rodziny, macierzyństwa i 
ojcostwa, nienaruszalności praw rodziny (takich jak świadczenia z programu 500+) oraz
uprawnień do szczególnej opieki zdrowotnej kobiet ciężarnych, dzieci, osób
niepełnosprawnych i w podeszłym wieku? TAK/NIE

Czy jest Pani/Pan za konstytucyjnym zagwarantowaniem szczególnej ochrony: pracy jako
fundamentu społecznej gospodarki rynkowej oraz prawa do emerytury nabywanego w
ustawowo określonym wieku (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn)? TAK/NIE

Czy jest Pani/Pan za uregulowaniem w Konstytucji RP podziału jednostek samorządu
terytorialnego na gminy, powiaty i województwa? TAK/NIE



















piątek, 13 kwietnia 2018

Urodzony w niewoli, okuty w powiciu...



















Włodzimierz Arwaniti







Informacje o dacie urodzin przyszłego pułkownika artylerii Wojska Polskiego są sprzeczne. Muzeum Wojska Polskiego podaje dzień 16 sierpnia 1890 roku, Wikipedia zaś 6 września tegoż roku. Nie ma zaś sprzeczności co do miejsca urodzenia – to Rawa Mazowiecka w ówczesnej guberni piotrkowskiej.

Dlaczego wybrał karierę żołnierza?

Jako zaledwie 22-letni mężczyzna ukończył Michajłowską Akademię Artylerii w Petersburgu (był to rok 1912). Przez sześć następnych lat służył w Armii Imperium Rosyjskiego. Jednak w marcu 1918 spotykamy go już w dywizjonie artylerii konnej I Korpusu Polskiego dowodzonego przez generała Józefa Dowbor-Muśnickiego.

Sytuacja na froncie I wojny światowej oraz wewnątrz Rosji spowodowały, że I Korpus Polski
musiał opuścić twierdzę w Bobrujsku. Ostatni transport wojsk wyruszył do kraju w lipcu 1918 roku. Być może wtedy Włodzimierz Arwaniti powrócił do kraju, by w listopadzie w stopniu kapitana zostać przyjętym do tworzonego właśnie Wojska Polskiego. Otrzymał przydział  do 1. Pułku Artylerii Polowej Legionów, z którym wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W jego karierze zawodowej znajdziemy jeszcze 9 Pułk Artylerii Polowej w Białej Podlaskiej i 3 Pułk Artylerii Ciężkiej w Wilnie.

W. Arwaniti szybko awansował, bo wyróżniał się cechami ważnymi u dowódcy: trafną oceną sytuacji, szybkością podejmowania decyzji, zdecydowaniem, ważne były też jego kwalifikacje moralne. W latach 1927-1928 pełnił obowiązki dowódcy Pułku Manewrowego Artylerii w Toruniu-Podgórzu. Od kwietnia do grudnia 1929 r. pełnił obowiązki dowódcy 28 Pułku Artylerii Lekkiej w Zajezierzu, a funkcję zastępcy dowódcy tego oddziału do 1931 r. Od 1931 do 1935 dowodził 14 Dywizjonem Artylerii Konnej w Białymstoku.

W 1938 r. Włodzimierz Arwaniti otrzymał awans na pułkownika i przeniesienie służbowe do Grodna, gdzie 25.08.1939 w czasie mobilizacji alarmowej został dowódcą Artylerii Dywizyjnej.

W kampanii wrześniowej na czele swojego pułku walczył na Lubelszczyźnie. 13 września został ciężko ranny, podczas ewakuacji całego szpitala polowego trafił na wschód. Po 17 września dostał się do sowieckiej niewoli i wraz z tysiącami jeńców wojennych trafił do obozu w Starobielsku.


Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu...

Wiosna 1940 roku była ostatnią wiosną w życiu tego 50-letniego żołnierza i nie była to wiosna nadziei...

Czy był człowiekiem spełnionym? Dzisiejsi pięćdziesięciolatkowie nie będą mieli trudności z odpowiedzią.

Walczył o wolny, niepodległy kraj, o suwerenną ojczyznę. W walce z jej wrogami dosłużył się wysokiej rangi oficerskiej, dowodził różnymi formacjami. W warunkach pokojowych za dwa lata, w 1942 r. obchodziłby jubileusz 30-lecia pracy zawodowej. Może przygotowywałby się do emerytury? Założył rodzinę, miał żonę, dwoje dzieci. W czasach pokoju z radością uczestniczyłby w ich rozwoju, obserwował samodzielne życie.

O życiu Włodzimierza Arwaniti nie wiemy wiele, wiemy natomiast jak zginął. Wiosną 1940 roku został zamordowany strzałem w tył głowy (wraz z 3738 polskimi jeńcami wojennymi) w piwnicach Obwodowego Zarządu NKWD w Charkowie. To jego śmierć, oraz trzech tysięcy siedmiuset trzydziestu siedmiu innych żołnierzy, opisuje jeden z jej wykonawców, Mitrofan Wasiljewicz Syromiatnikow (w 1940 roku strażnik w więzieniu NKWD w Charkowie, który zajmował się m.in. wywożeniem zwłok do Piatichatek), kiedy mówi:

Trzeba było przecież przykrywać ich, trzeba było im czymś owijać głowy. Rozumiecie. Żeby nie krwawiła. [...]  Braliśmy ich stamtąd i układaliśmy na samochodzie naprzemian, jednego głowa w jedną stronę, a drugiego w przeciwną. [...] Potem tymi szynelami, które zostawały, przykrywaliśmy z wierzchu. A potem wrzucaliśmy ich do dołu. [...] A trzeba było go przysypać. Potem zowu na nich, obok układać. I tych znowu przysypać. [...] Zapełniają i przysypują. Aż do całkowitego zapełnienia dołu.


O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju!

Odrodzona z niewoli Ojczyzna przyznała swemu Żołnierzowi medale:

Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski – 10.11.1938
Krzyż Walecznych
Złoty Krzyż Zasługi
Medal Niepodległości
Medal Pamiątkowy za Wojnę 1918-1921
Medal Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości

Pamięta o nim i Polska współczesna. W 2007 roku prezydent L. Kaczyński awansował go na stopień generała brygady.

Od roku 2000 ten wierny Żołnierz Rzeczypospolitej spoczywa na Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie na Piatichatkach.


Przydatne linki: