Translate

środa, 28 sierpnia 2019

Polska się kiedyś o nas upomni...

W 3. rocznicę pogrzebu Inki i Zagończyka





Jedyne zawiadomienie o pogrzebie, które wprawiło ją w jakiś rodzaj ekscytacji i z którego była zadowolona, brzmiało – Pogrzeb 28 sierpnia, przyjeżdżaj. Szykuje się wielkie wydarzenie. Będzie prezydent. Czekamy na Was z Bożeną i znajomymi.

Gdy po kilku godzinach jazdy wysiadła z pociągu, podszedł do niej siwy pan o wesołych oczach i mocno przytulił – Cześć, siostro!

Siedząc w wygodnym fotelu i pół drzemiąc, przypominała sobie ten wieczór sprzed kilku lat, gdy 
zasiedli we dwoje przed telewizorem. Po zakończeniu telewizyjnego spektaklu słowa Danuty 
Siedzikówny „Inki” – Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba – długo brzmiały im 
w uszach.

Wtedy kolejny raz analizowali stan wiedzy wyniesiony ze szkoły i porównywali z tym, czego dowiedzieli się o „Ince” już w wolnej Polsce. "Jedynie słuszną" wersję zdarzeń opowiadał nauczyciel historii w szkole gminnej, a jego opowieści zdawała się wtórować bez słów tablica upamiętniająca śmierć pięciu żołnierzy i jednej osoby cywilnej z rąk „bandytów” Łupaszki i „krwawej Inki”. Nie mówiono w szkole prawdy o tej dzielnej dziewczynie, ba! przedstawiano ją jako bezwzględną, żądną krwi sanitariuszkę, której postępowanie na polu walki przeczyło humanitarnej idei niesienia pomocy każdemu rannemu.

Aby uprawdopodobnić swą opowieść, peerelowscy propagandyści nadali jej przezwisko „krwawa Inka” i z niespełna osiemnastoletniej dziewczyny uczynili dorosłą i mściwą kobietę. Na lekcjach rodzeństwo nie miało możliwości dowiedzieć się, że ranny w potyczce z oddziałem Łupaszki żołnierz WP, którego „Inka” opatrzyła, zeznawał na jej korzyść i że jego uczciwe świadectwo zostało pominięte w oszukańczym procesie. Nie dowiedzieli się, że nastolatka nie załamała się w śledztwie, nie wydała nikogo ze swoich i nie podpisała prośby do „towarzysza prezydenta” Bolesława Bieruta o ułaskawienie.

***

Inka wiele razy zastanawiała się, czy naprawdę swoje imię zawdzięcza tej dzielnej dziewczynie z Podlasia? Rodzice czasem opowiadali o swoich przeżyciach w czasie II wojny światowej, lecz o tzw. utrwalaniu władzy ludowej – nigdy. Nie zdążyła zapytać, jak to było, a dziś już niczego się nie dowie…. Teraz, przed uroczystym pochówkiem „Inki” i „Zagończyka”, odczuwała satysfakcję, że nareszcie szczątki dziewczyny i mężczyzny zostaną pochowane z ceremoniałem przynależnym żołnierzom. Ich kości odnaleziono w miejscu, gdzie gdańszczanie od zawsze stawiali znicze – pod cmentarną alejką... zakopane wprost w ziemi, bez trumny, leżące przez siedemdziesiąt lat bez grobu i krzyża, jakby czekające, aż ktoś ich wreszcie odnajdzie. Nareszcie kończy się ta wyniszczająca niepewność i można z czystym sumieniem, że zrobiono co trzeba dla pamięci o Nich, składać kwiaty i palić im znicze – Feliksowi Selmanowiczowi i Danucie Siedzikównie.

***

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się Mszą świętą w Bazylice Mariackiej. Uliczki prowadzące do świątyni wypełniał szybko wzbierający tłum. W pewnej chwili kobieta zorientowała się, że oczekujący uformowali szpaler. Ponad głowami dostrzegła najpierw trumnę „Zagończyka” a potem „Inki”, niesione przez oficerów z Kaplicy Królewskiej do Bazyliki. Kamienna posadzka kościoła, który przechodził przez wieki z rąk do rąk, wygładzona milionami stóp wiernych, jest świadectwem siły wiary gdańszczan. Olśniewające bielą wnętrze zapiera dech. Bezskutecznie usiłowała sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz modliła się w tym kościele.




Podeszli pokłonić się kościom żołnierzy i zmówić wieczne odpoczywanie za ich dusze. Ich serca były przepełnione dziwną, jak na uczestnictwo w pogrzebie, radością, że mogą brać udział w tej uroczystości. Odczuwali wdzięczność dla pracowników IPN i wszystkich wolontariuszy, którzy z taką determinacją odnajdują szczątki ofiar zbrodniarzy UB. Była naprawdę rada, że los pozwolił jej uczestniczyć w pogrzebie jej imienniczki, której pamięć przez wiele dziesięcioleci była szargana i której prawdziwe życie poznała dopiero tak niedawno.

Żarliwie uczestniczyła w modlitwach, uważnie wsłuchiwała się w słowa wypowiedziane przez Prezydenta RP.



Tłum długo wychodził z kościoła formując kondukt żałobny. Inka wraz z bratem szła ulicami miasta za trumnami Danki Siedzikówny i Feliksa Selmanowicza – razem z tysiącami innych ludzi, którzy zjechali z różnych stron kraju, Europy i świata, czując wielką satysfakcję, że mogą uczestniczyć w ich ostatniej drodze i że spełniają w ten sposób jakieś niepisane zobowiązanie wobec prochów wszystkich żołnierzy podziemia niepodległościowego.





środa, 10 lipca 2019

De profundis clamavi ad Te, Domine







Jan Kochanowski, Psałterz Dawidowy
PSALM 130, De profundis clamavi ad Te, Domine

W troskach głębokich ponurzony,
Do Ciebie, Boże niezmierzony,
Wołam, racz smutne prośby moje
Przyjąć w łaskawe uszy swoje!

Jeśli tej z nami surowości
Będziesz chciał użyć, jako złości
Nasze są godne: kto praw, Panie,
Przed srogim sądem Twym zostanie?

Aleś Ty Pan jest dobrotliwy,
Pan z przyrodzenia lutościwy,
Co przeciw Tobie u wszech ludzi
Uczciwość wielką w sercu budzi.

Cieszy mię, Panie, dobroć Twoja,
Cieszą mię słowa; dusza moja
Upatrzą Twego smiłowania
Barziej niż nocna straż świtania.

Barziej niż nocna straż świtania
Pragnie duch Twego smiłowania.
O Izraelu, niech się dzieje
Co chce, ty w Panu kładź nadzieje.

U Tego litość nieprzebrana,
U Tego pomoc nieczekana,
Ten miłosierdziu swemu g'woli
Ze wszech cię grzechów twych wyzwoli.

***

ks. F. X. Głodkiewicz, Śpiewnik Liturgiczny, 1867 r., s. 288-289.
Psalm 129, De profundis clamavi ad te, Domine

Z głębi do Ciebie wołałem Panie,
Ty racz wysłuchać moje wołanie.
Uszu swych nakłoń na moje modły,
Bo mi już srogie bole dobodły.
Jeśli pamiętać chcesz nasze złości,
Panie, któż ujdzie Twojej srogości?
U Ciebie jednak jest ubłaganie;
Przeto w zakonie szukam Cię, Panie.
Na słowie Pańskiem wszystko buduję,
I Pana mego wciąż wyczekuję.
Od rannej straży do późnej nocy,
Izrael Pańskiej czeka pomocy.
Pan miłosierdziem hojnie szafuje,
I łaską swoją nas odkupuje.
I On wybawi sam Izraela
Od nieprawości nieprzyjaciela.

***

10.04.2010

Joanna Agacka-Indecka – Ewa Bąkowska – Andrzej Błasik – Krystyna Bochenek – Anna Maria Borowska – Bartosz Borowski – Tadeusz Buk – Miron Chodakowski – Czesław Cywiński – Leszek Deptuła – Zbigniew Dębski – Grzegorz Dolniak – Katarzyna Doraczyńska – Edward Duchnowski – Aleksander Fedorowicz – Janina Fetlińska – Jarosław Florczak – Artur Francuz – Franciszek Gągor – Grażyna Gęsicka – Kazimierz Gilarski – Przemysław Gosiewski – Bronisław Gostomski – Robert Grzywna – Mariusz Handzlik – Roman Indrzejczyk – Paweł Janeczek – Dariusz Jankowski – Natalia Januszko – Izabela Jaruga Nowacka – Jozef Joniec – Ryszard Kaczorowski - Lech Kaczyński - Maria Kaczyńska - Sebastian Karpiniuk – Andrzej Karweta – Mariusz Kazana – Janusz Kochanowski – Stanisław Komorowski – Paweł Krajewski – Andrzej Kremer – Zdzisław Król – Janusz Krupski – Janusz Kurtyka – Andrzej Kwaśnik – Bronisław Kwiatkowski – Wojciech Lubiński – Tadeusz Lutoborski – Barbara Maciejczyk – Barbara Mamińska –Zenona Mamontowicz-Łojek – Stefan Melak – Tomasz Merta – Andrzej Michalak – Dariusz Michałowski – Stanisław Mikke – Justyna Moniuszko – Stanisław Nałęcz-Komornicki –Aleksandra Natalli-Świat – Janina Natusiewicz-Mirer – Piotr Nosek – Piotr Nurowski – Bronisława Orawiec-Loeffler – Jan Osiński – Adam Pilch – Katarzyna Piskorska – Maciej Płażyński – Tadeusz Płoski – Agnieszka Pogródka-Węcławek – Włodzimierz Potasiński – Arkadiusz Protasiuk – Andrzej Przewoźnik – Krzysztof Putra – Ryszard Rumianek –Arkadiusz Rybicki – Andrzej Sariusz-Skąpski – Wojciech Seweryn – Sławomir Skrzypek –Leszek Solski – Władysław Stasiak – Jacek Surówka – Aleksander Szczygło – Jerzy Szmajdziński – Jolanta Szymanek-Deresz – Izabela Tomaszewska – Marek Uleryk – Anna Walentynowicz – Teresa Walewska-Przyjałkowska – Zbigniew Wassermann – Wiesław Woda – Edward Wojtas – Paweł Wypych – Stanisław Zając – Janusz Zakrzeński – Artur Ziętek – Gabriela Zych

***

Mikołaj Sęp Szarzyński, [PIEŚŃ] IIII. PSALMU CXXX PARAPHRASIS
De profundis clamavi ad te, Domine


W grzechach srogich ponurzony,
Ze wnętrzności serca mego
Wołam, Boże niezmierzony!
Mego głosu rzewliwego
Racz słyszeć prośby płaczliwe,
A z miłosierdzia Twojego
Nakłoń ucho lutościwe!

Będzieszli chciał nasze złości
Ważyć, Ojcze dobrotliwy,
Wagą twej sprawiedliwości -
I któż tak będzie szczęśliwy,
Kto tak w cnotach utwierdzony,
Gdy przyjdzie na sąd prawdziwy,
By nie miał być potępiony?

Ale Ty, sędzia łaskawy,
Nie według szczerej srogości
Karzesz nasze błędne sprawy.
Zakon Twój pełen lutości
I wierne Twe słowa, Panie,
Że mię wyrwiesz z tej ciężkości,
Czynią mi pewne ufanie.

Przeto, choć zorza różana
Promienne słońce przywodzi,
Choć mgłą ciemną przyodziana
Noc z ciemnościami przychodzi,
Narodowi wybranemu
Niech wątpienie nie przeszkodzi?
Śmiele ufać Panu swemu.

Bowiem skarb jest nieprzebrany
Wieczne miłosierdzie Jego:
On nie leniw zgoić rany
I poddźwignąć upadłego;
On, prócz wszelkiego wątpienia,
Nie zapomni ludu swego,
Przywiedzie go do zbawienia.







wtorek, 28 maja 2019

Truskawki



Truskawka to owoc zdrowy, smaczny, pachnący i… sezonowy, zatem korzystajmy póki czas ze świeżych owoców. Polecam deser sprawdzony przez moją rodzinę wielokrotnie, a wprowadziła go do naszego jadłospisu nasza córka. Jest to deser dający różnorodne doznania smakowe, łączy bowiem smak słodki ze słonym, konsystencję miękką i twardą, gładkie z przyjemnie szorstkim.

Sezon deserów truskawkowych czas zacząć!

























Deser Małgosi

Potrzebne składniki: (proporcje zależą od wielkości naczynia, w którym go przygotujemy)

twarde, słone precle
masło
serek filadelfia
cool whipped (mrożona bita śmietana)
galaretka truskawkowa
truskawki

Wykonanie:
Galaretkę przyrządzić wg przepisu na opakowaniu i odstawić do wystygnięcia, nie dopuszczając do całkowitego stężenia.

Precle umieścić w plastikowym woreczku i rozkruszyć wałkiem na drobne kawałki. Zmieszać z niewielką ilością masła, rozłożyć równo na dnie żaroodpornego naczynia. Będzie to spód naszego deseru. Wstawić do bardzo gorącego piekarnika i zapiec krótko – 10-15 minut. Wyjąć i pozostawić do całkowitego wystygnięcia.

Truskawki opłukać, obrać z listków i pokroić w plasterki pozbywając się białych zgrubień.

Ubić mikserem serek filadelfia z mrożoną bitą śmietaną (na 1 opakowanie serka 1 pojemnik cool whipped). Kto lubi b. słodko, może dosłodzić, ale tylko wtedy, gdy galaretka nie jest słodzona. Masę serowo-śmietanową wyłożyć na dobrze ostudzoną warstwę precli, starannie wypełniając nią wszystkie otworki, aby nie wpłynęła w nie galaretka, ponieważ może to zdewastować naszą słoną i twardą warstwę z precli.

Następnie wykładamy tężejącą galaretkę, a na niej układamy pokrojone w plasterki truskawki. Naczynie przykrywamy folią al i wkładamy do lodówki. Po kilku godzinach wyjmujemy z dumą Naprawdę Wspaniały Deser i częstujemy Rodzinę oraz Krewnych i Znajomych Królika.


Krem truskawkowy

½ kg truskawek
1 szklanka cukru
sok z 1 pomarańczy
sok z połowy cytryny
2 łyżeczki żelatyny
szklanka śmietanki tortowej

Do rondelka wsypać cukier, zalać go szklanką wody, sokiem z pomarańczy i cytryny. Gotować ok. 10 minut mieszając, aż płyn zacznie gęstnieć. Dodać żelatynę, doprowadzić do wrzenia, odstawić do wystygnięcia. Do syropu przetrzeć przez sito truskawki. Śmietankę ubić i całość wymieszać. Nakładać krem do kompotierek i wstawić na kilka godzin do lodówki. Przed podaniem udekorować bitą śmietaną i całymi owocami.













Tarta z truskawkami

ciasto:
25 dkg mąki
15 dkg masła
1 żółtko + łyżka zimnej wody
12 dkg cukru pudru

nadzienie:
½ kg świeżych truskawek
5 dkg wytrawnej wódki
2 dkg cukru pudru
szklanka kremówki

Mąkę wysypać na stolnicę, dodać masło i posiekać nożem, dodać cukier, wymieszać, dodać rozbite żółtko zmieszane z zimną wodą – szybko i energicznie zagnieść ciasto, formując z niego kulę. Owinąć je w ściereczkę lub folię i odstawić na 2 godziny do lodówki. Po tym czasie stolnicę posypać mąką, rozwałkować niezbyt cienko ciasto i wyłożyć nim formę do tarty o średnicy 24-28 cm. Włożyć na 10-15 minut do zamrażalnika. Ciasto nakłuć gęsto widelcem, aby podczas pieczenia się nie wybrzuszyło. Nagrzać piekarnik do 200 st. C, piec ok. 20 minut, aż nabierze złotego koloru.

W tym czasie przygotować nadzienie: truskawki opłukać, osączyć, obrać z szypułek, przekroić na pół, włożyć do naczynia. Skropić alkoholem i włożyć na pół godziny do lodówki. Schłodzoną kremówkę ubić, dodać cukier i jeszcze chwilę ubijać, połączyć z truskawkami. Masę wyłożyć na wystudzony placek i udekorować truskawkami.

Życzę smacznego!



poniedziałek, 5 listopada 2018

Wieczne pióro, gęsie pióro…



Nasza rodzina składała się z Rodziców, trzech starszych Sióstr, starszego Brata i mnie.
Była jeszcze siostra Jola, ale umarła w czasie okupacji. Ojciec był nauczycielem, Mama prowadziła dom.

***

Z wczesnego dzieciństwa pamiętam, że Rodzice byli ciągle zajęci pracami, które trzeba było wykonać, aby rodzina i dom funkcjonowały jak należy. Rzadko widziałam ich siedzących bezczynnie. W czasie odpoczynku czytali gazety, książki, spędzali czas w gronie znajomych. My, dzieci, mieliśmy swoje ulubione zabawki, a wspólnie lubiliśmy grać w chińczyka, warcaby czy w pchełki. Bywało, że po kolacji Tato rozstawiał szachy, do których zapraszał mojego Brata. Razem z Siostrą przyglądałyśmy się dostojnej i cichej grze, a ja siadałam na oparciu fotela i zaplatałam w warkoczyki siwiejące włosy Ojca. Byłam najmłodsza i chyba dlatego czasem wolno mi było więcej.


Najbardziej jednak lubiłam, gdy Tato trudził się drobnymi naprawami. Czasem trzeba było naprawić lalki, które niespodziewanie gubiły rączkę czy nóżkę, częściej jednak były to naprawy domowych przedmiotów.

 Majsterkowanie najczęściej odbywało się w kuchni. Tato przynosił starą szufladę, w której składał wiele przedmiotów. Przede wszystkim były to różnokształtne narzędzia, których wygląd z czasem nauczyłam się łączyć z ich zastosowaniem i obco brzmiącymi nazwami. W rozmaitych pudełeczkach leżały śrubki, nakrętki, gwoździki różnej wielkości i kształtu, zardzewiałe i niepotrzebne pinezki (Mama mówiła „pluskiewki”), jakieś blaszki, skuwki, zasuwki i zawiaski, ozdobne kluczyki, które niczego nie otwierały ani nie zamykały, był nawet fragment srebrnego kolczyka, sprężynki, kłujące metalowe ścinki-sprężynki i inne tajemnicze przedmioty, których przeznaczenia nikt nie znał, dopóki nie okazały się być przydatne. Dziś nazywamy je „przydasie”. Wtedy usłyszałam takie określenia jak wichajster albo dinks.

Podczas gdy Tato zajęty był swoją pracą, ja wyciągałam z szuflady różne dziwności i uparcie dopytywałam się: „a po co to, a do czego, a skąd tatuś to ma?” Kiedy Ojciec kończył pracę, pozwalał mi sobie „pomóc”. Z zapałem przytrzymywałam, podawałam, wyszukiwałam, podnosiłam, zbierałam, segregowałam, nawet „młotkowałam”, a wtedy Tato układał moją rączkę, abym nie zrobiła sobie krzywdy.


***

Ojciec miał liczne talenty. Ładnie śpiewał i grał na skrzypcach, zresztą wykształcony przed wojną nauczyciel musiał umieć wszystko. Jak przez mgłę słyszę śpiewanie kolęd przy akompaniamencie skrzypiec. W domu wisiały trzy olejne obrazy, które ocalały z wojny, ale Mama utrzymywała, że Tato namalował ich pięć. Nie były to żadne wybitne dzieła, jednak dla nas ważne. Znajdują się w posiadaniu Rodzeństwa. Kiedy Tato miał czas dla nas, opowiadał o swoim dzieciństwie, o swojej rodzinie, dlaczego został nauczycielem. Czasem wspominali z Mamą swoje przeżycia w czasie II wojny. Dowiedziałam się też, że Rodzice bardzo pragnęli, abym była chłopcem. Nie spełniłam ich marzeń o drugim synu i urodziłam się dziewczynką.


***

Tato dużo palił. Kiedy pracował, otaczały go obłoki dymu. Jego krótko przystrzyżony wąs był nawet nieco przyżółcony. W prawej szufladzie biurka zawsze leżały papierosy, a głębiej, zawinięta w gałganek, leżała nieużywana od lat fajka.

Od czasu do czasu, głównie przed świętami, Ojciec wytwarzał pomarańczówkę lub cytrynówkę: obierał owoc starannie ze skórki, kroił ją w cieniuchne paseczki i wkładał do „kwaterki”, czyli butelki z alkoholem o pojemności 0,25 litra, stojącej w dolnej szafce biurka zamykanej na kluczyk. Do próbowania jakości likieru służył kieliszek z grubego szkła. Dziś stoi on w mojej kuchennej szafce, popielniczka zaś u mojej Siostry.




sobota, 20 października 2018

Zachować godność, to być sobą w każdej sytuacji życiowej




Obejrzałam wczoraj film „Popiełuszko. Wolność jest w nas.” Wszystko znowu jak żywe stanęło przed oczami: puste półki w sklepach, a kiedy już coś „rzucono na sklep”, to kolejki po podstawowe artykuły spożywcze i produkty przemysłowe (to taka ładna omownia papieru toaletowego na przykład), warczący na siebie ludzie, lejąca się z telewizorów „szklana pogoda”, odrapane kamienice, odzież pamiętająca lepsze czasy, blade i wiecznie chorujące dzieci; a po karnawale Solidarności marznący w nieogrzewanych samochodach żołnierze wojny polsko-jaruzelskiej, so-li-dar-ność so-li-dar-ność na ulicach w pamiętne dla Polaków rocznice, cisi, ugrzecznieni sąsiedzi oraz tępe i aroganckie buce w milicyjnych mundurach, panowie naszego życia i śmierci, „nieznani sprawcy” wymykający się tzw. organom śledczym PRL-u; a poza tym knucie po nocach, kierat dnia codziennego, nieufność, marazm, ale jednak nadzieja, że to wszystko nie na darmo, bo serca rozgrzewały wizyty i słowa Ojca Świętego i niezłomni kapłani.

Wiadomość o porwaniu i zaginięciu księdza Jerzego Popiełuszki zelektryzowała wszystkich. Chodziliśmy do naszej parafialnej kapliczki pod wezwaniem św. Stanisława Kostki (sic!) na różaniec. Tak działo się przez kilka wieczorów, kaplica nie mogła pomieścić wielkiej liczby parafian, wszyscy pragnęliśmy usłyszeć wreszcie dobrą wiadomość. Na jednej z mszy św. w intencji szczęśliwego powrotu otrzymaliśmy wiadomość o wyłowieniu z Wisły ciała ks. Jerzego i tak zaczęliśmy modlitwę o spokój Jego duszy. Ta msza św. stała się równocześnie inauguracją modlitw w intencji ojczyzny w naszej parafii.

Do dziś nie wiadomo, co się dokładnie stało, jakie były okoliczności mordu, kto zadał Błogosławionemu Męczennikowi śmierć, czy i jak brzmiały ewentualne ostatnie słowa księdza. Wobec tak licznych wątpliwości nie mamy nawet pewności, że wszyscy mordercy ponieśli karę.

----------------------------------------------------

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany jako męczennik, bo samo przelanie krwi za wiarę jest znakiem świętości.


Aby błogosławiony męczennik mógł być wyniesiony na ołtarze jako święty, musi dokonać się przynajmniej jeden cud za jego wstawiennictwem. Zdarzenie takie jest wówczas rzetelnie badane przez instytucje Kościoła. Czekamy więc na orzeczenie o Jego świętości, by cały katolicki świat mógł cieszyć się wstawiennictwem nowego świętego z Polski.

Tymczasem módlmy się litanią do bł. Jerzego Popiełuszki:

Kyrie eleison.
Chryste eleison. Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas.
Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami.
Błogosławiony Jerzy, męczenniku – módl się za nami.
Odważny wyznawco Chrystusa –
Wierny świadku Ewangelii –
Zapatrzony w Krzyż Zbawiciela –
Czcicielu Maryi Niepokalanej –
Oddany od dzieciństwa Bogu –
Wychowany w pobożnej rodzinie –
Gorliwy w służbie ołtarza –
Pragnący naśladować świętych –
Wierny głosowi powołania –
Apostole godności człowieka –
Obrońco nienarodzonych –
Miłosierny dla cierpiących –
Wrażliwy na los pokrzywdzonych –
Dobry pasterzu ludzi pracy –
Uczący zło dobrem zwyciężać –
Wzywający do męstwa i solidarności –
Broniący wartości ewangelicznych –
Przestrzegający przed chęcią odwetu –
Wzywający do trwania w nadziei –
Niesprawiedliwie oskarżany –
Okrutnie umęczony –
Kapłanie wierny aż do końca –
Męczenniku prawdy i wolności –
Orędowniku spraw Kościoła i narodu –

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

V. Głosiłem Twoją sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu.
R. I nie powściągałem ust moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Módlmy się:

Wszechmogący wieczny Boże, Ty w swojej Opatrzności uczyniłeś błogosławionego Jerzego, prezbitera, niezłomnym świadkiem Ewangelii miłości, wejrzyj na jego męczeńską śmierć w obronie wiary oraz godności człowieka i przez jego przyczynę spraw, byśmy żyli w prawdziwej wolności i zło dobrem zwyciężali. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.

----------------------------------------------------------

·       Teksty kazań księdza Jerzego Popiełuszki w IPN

„Stonowane i pozbawione emocji” wypowiedzi anonimowego prokuratora, który zna akta śledztwa, nie uspokajają opinii publicznej

Nieznane fakty dot. śmierci ks. Jerzego Popiełuszki