Translate

poniedziałek, 2 maja 2016

Witaj, majowa jutrzenko


Witaj majowa jutrzenko,
Świeć naszej polskiej krainie,
Uczcimy ciebie piosenką,
Która w całej Polsce słynie.

Witaj maj, piękny maj,
U Polaków błogi raj.
Witaj maj, piękny maj,
U Polaków błogi raj.

Nierząd braci naszych cisnął,
Gnuśność w ręku króla spała,
A wtem trzeci maj zabłysnął -
I nasza Polska powstała.

Witaj maj, piękny maj,
Wiwat wielki Kołłątaj!
Witaj maj, piękny maj,
Wiwat wielki Kołłątaj!

Ale chytrości gadzina
Młot swój na nas gotowała,
Z piekła rodem Katarzyna
Moskalami nas zasłała.

Witaj maj, piękny maj,
Rozszarpano biedny kraj.
Chociaż kwitnął piękny maj,
Rozszarpano biedny kraj.



*********************************************************

Wiersz „Witaj, majowa jutrzenko!” powstał podczas walk powstania listopadowego. Do melodii stylizowanej na mazurek słowa napisał Rajnold Suchodolski – powstaniec, który padł w boju na Pradze podczas obrony Warszawy. Miał zaledwie 27 lat.

Wymowa tej skocznej piosenki i jej wpływ na morale powstańców była nie do przecenienia, przywołuje ona bowiem Konstytucję 3 Maja – pierwszy w Europie państwowy akt prawny tej rangi, zniweczony przez konfederację w Targowicy.




************************************************

Powstańcy listopadowi szli do walki ze wspomnieniem wydarzeń 3 maja, zwłaszcza że oficjalne świętowanie było zabronione. Warto sobie uświadomić, że kto dzieckiem pamiętał Targowicę, ten jako dorosły mógł jeszcze przystapić do powstania. Ciekawy i budujący jest dla mnie przykład Franciszka Mickiewicza (ur. 1796) i jego poświęcenia się dla ojczyzny. Tak, to starszy brat Adama, szykanowany za organizowanie i udział w patriotycznych manifestacjach. Jako nastolatek, uczeń, brał udział w szkoleniu wojskowym, które odbywało się pod pozorem chłopięcych zabaw w ramach zupełnie legalnej organizacji uczniowskiej. Podczas ćwiczeń, nieprzypadkiem odbywających się 3 maja, chłopcy, znieważeni przez rosyjskiego oficera, rzucili się na niego i poturbowali. Franciszek, najbardziej zapalczywy, został usunięty ze szkoły. Dwie dekady później, pomimo dojmującego kalectwa (był garbaty i kulejący), przystąpił do powstania! Dlatego napisałam o poświęceniu. Zakończył walkę w randze podporucznika i ze srebrnym krzyżem.*

Współczesne nam pokolenia też odbierały cięgi za pamięć o Konstytucji 3 maja. Chyba w każdym wiekszym polskim mieście było takie miejsce, gdzie spotykali się ci, którzy na przekór wszystkiemu chcieli tę pamięć głośno i publicznie wyrażać. W Gdańsku takim miejscem był pomnik króla Jana III Sobieskiego.

*********************************************

Jakże dziwnie znajomo brzmią dziś hasła magnatów sprzysiężonych przeciwko reformom! Oto w celu przywrócenia starego ustroju, w obronie zagrożonej wolności, w porozumieniu z carycą Rosji Katarzyną II, zawiązana została konfederacja zdrajców. Oficjalnie stało się to w nocy 18/19 maja 1792 w Targowicy – posiadłości Szczęsnego Potockiego. W rzeczywistości zaś akt napisano i wydrukowano 27 kwietnia 1792 r. w Petersburgu. Całkiem współczesna historia notuje podobne zdarzenia, wystarczy wspomnieć osławiony „Manifest PKWN” czy Dekret o stanie wojennym z 1981 r.

***********************************************

Piosenki o majowej jutrzence nauczyła mnie Mama. Mama ładnie śpiewała. Miała miły i czysty głos. Często słyszałam pieśni do Matki Bożej, którą mama otaczała wielką czcią, gdyż urodziła się w największe Jej święto w Polsce – Matki Boskiej Zielnej i była Jej „imienniczką”. W końcu jakie inne imię mogła otrzymać na chrzcie św. dziewczynka urodzona 15 sierpnia? Wiem, wiem, zaraz powiecie – Anna...

Jako kilkuletnia dziewczynka z cienkimi warkoczykami, na których końcach obowiązkowo powiewały białe lub granatowe kokardki, od Mamy pierwszy raz usłyszałam obco brzmiące imię i nazwisko Hugo Kołłątajdowiedziałam się o królu Stanisławie Poniatowskim i majowej konstytucji. Nie w szkole, nie z lektur i podręczników, ale najpierw od Mamy.

**************************************************

PS Po upadku powstania listopadowego niemiecki kompozytor Richard Wagner przejęty wielką falą uchodźców z Polski, wędrującą przez jego rodzinne miasto, użył tej melodii jako motywu uwertury „Polonia”. Pobrzmiewają w nim znane już wówczas szeroko melodie: „Mazurek Dąbrowskiego”, „Litwinka” czyli hymn Legionów Litewskich oraz właśnie „Witaj, majowa jutrzenko”. Warto posłuchać.



* Wiadomości zaczerpnięte z: Adam Mickiewicz, Dzieła, t. XIV, Wydanie rocznicowe, s. 667.


czwartek, 24 marca 2016

Ogrodzie Oliwny, widok w tobie dziwny...



Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną; towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się tymi słowami: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Łk 22, 39–46).




1. Ogrodzie Oliwny, widok w tobie dziwny: Widzę Pana mego na twarz upadłego; Tęskność, smutek, strach Go ściska, Krwawy pot z Niego wyciska: Ach JEZU mdléjący Prawieś konający!

2. Kielich gorzkiéj męki z Ojca Twego ręki Ochotnie przyjmujesz, za nas ofiarujesz: Anioł Ci się z nieba zjawia, O męce z Tobą rozmawia: Ach JEZU strapiony, Przed męką zmęczony!

3. Uczniowie posnęli, Ciebie zapomnieli; Judasz zbrojne roty stawia przede wroty I wnet do Ogrójca wpada Z wodzem swym zbójców gromada: Ach JEZUSA truje Zdrajca, gdy całuje!

4. A lubo z swym ludem obalony cudem Gorzéj, niż padł, wstaje, JEZUSA wydaje: Dopiero się nań rzucają, Więzy, łańcuchy wkładają: Ach JEZU pojmany, Za złoczyńcę miany!

5. W domu Annaszowym, Arcykapłanowym, W twarz pięścią trącony, Upadł też zemdlony; Kaifasz Go w zdradzie pyta, A za bluźniercę poczyta: Ach JEZU zelżony, I czci odsądzony!

6. Wnet jak niegodnego prawa ojczystego Przed sąd poganina stawią Rzymianina; Tam nań potwarzy wkładają, O stracenie nalegają: Ach JEZU zhańbiony, Jak łotr obwiniony!

7. A sędzia nieprawy, chroniąc się téj sprawy, Zwala na drugiego, przeciwnika swego; Herod się z tego naśmiewa, W białą szatę przyodziewa: Ach JEZU wzgardzony, Na śmiech wystawiony!

8. W nieprzyjaźni byli przez co się zgodzili, Król Herod z Piłatem, kat z okrutnym katem; Zaś na ratusz prowadzony Pan powtórnie osądzony: Ach JEZU strudzony, Tam i sam włóczony!

9. Stróż sprawiedliwości, świadkiem niewinności Jezusa się staje Piłat, lecz wydaje Wyrok swój na przywiązanie Do słupa i biczowanie: Ach JEZU, jak żwawie Ciężkie Ci bezprawie!



środa, 23 marca 2016

Wskazania Ojca św. Jana Pawła II dla Polaków poza Polską





  • Nie zapominaj, że najwyższym dobrem jest Bóg i bez Niego nie zrozumiesz samego siebie i nie odnajdziesz sensu życia.

  • Nie zapieraj się imienia swojego narodu ani jego historycznych doświadczeń, bo są to jego własne korzenie, jego mądrość, choćby gorzka, jego powód do dumy.

  • Pamiętaj o tym, że gdziekolwiek rzucą cię losy, zawsze masz prawo, aż po kres dni twoich, pozostać członkiem narodowej rodziny.

  • W najgorszych nawet okolicznościach, zmieniając środowisko, obywatelstwo, nie wypieraj się nigdy wiary i tradycji twych przodków, jeśli chcesz, by twoi nowi bracia i twoje dzieci nie wyparły się ciebie.

  • Szanuj swój naród, pomnażaj jego dobre imię i nie dozwól, aby było nadużywane dla politycznych, nacjonalistycznych, czy jakichkolwiek innych celów.

  • Nie dozwól, aby twoja rodzina, naród, był przez kogokolwiek okradany, lżony, niesłusznie oczerniany.

  • Nie wywyższaj siebie i swojego narodu ponad jego rzeczywiste zasługi i ponad narody inne, raczej pokaż innym to, co w twoim narodzie jest najlepsze.

  • Ucz się od innych narodów dobrego, ale nie powtarzaj ich błędów.

  • Pamiętaj, że mieć rodzinę – naród, jest to wielki przywilej, wynikający z przyrodzonego prawa człowieka, ale nie zapominaj o tym, że Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek.

  • Pamiętaj, że jesteś dzieckiem narodu, którego Matką i Królową jest Bogurodzica Maryja dana jako pomoc ku obronie. Powtarzaj często modlitwę serc polskich – Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam.






poniedziałek, 29 lutego 2016

Zapiekanka

Lekka, łatwa i przyjemna.

Proporcje i smaki dowolne.

Zapiekanka tak szybko zniknęła, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia!

Życzę smacznego!

  • Plastry ciemnego (koniecznie) pieczywa tostowego ułożyć na dnie naczynia do zapiekanek.
  • Następna warstwa to plastry pastrami. Zamiast pastrami można użyć prosciutto. Ta luksusowa szynka zdecydowanie podniesie walory smakowe dania i, niestety, jego koszt.
  • Na to położyć posiekaną kiszoną kapustę wymieszaną z korniszonami. Można je obrać ze skórki i zetrzeć na grubej tarce i tak przygotowane wymieszać z kapustą.
  • Na to kłaść plastry sera o ulubionym smaku.
  • Tak przygotowaną zapiekankę zalać następującym sosem: 3 jaja rozbełtać ze słodką śmietaną i musztardą.
  • Całość posypać pokruszonym pieczywem tostowym i zapiekać w temperaturze 3500 F przez ok. 40 minut.








sobota, 20 lutego 2016

Mama





To już 15 lat odkąd nie ma Jej z nami, ze mną, a wciąż trudno się pogodzić. Wspomnienia przychodzą nieproszone, wypływają niespodzianie z zakątków serca, czasem bolą, częściej wywołują uśmiech. Gdy bez pytania odchodzą, zostawiają żal za życiem tym dawnym, co minęło.

Pamiętam Jej sylwetkę, uśmiech, ciepłe i szorstkie dłonie.

Żyjemy dopóty, dopóki ktoś o nas pamięta.



*******

Poranne słońce kładzie się złotą smugą na ścianach i podłodze. Mama stoi w drzwiach swego pokoju w domu mojej siostry, mała, siwa, przygarbiona, taka kochana i taka bezradna, z niepewnym uśmiechem i schrypniętym pytaniem – kiedy wrócę. Gdy wynosiłam ostatnią walizę, Mama uniosła rękę i pomachała mi na pożegnanie, zaginając palce do wnętrza dłoni jak dziecko, które nauczyło się pokazywać „pa-pa”. Przez otwarte na oścież drzwi widziałam jej drżącą rękę, szukającą chusteczki w kieszeni fartucha. Nie muszę nawet zamykać oczu, by widzieć Mamę w głębi korytarzyka i tę jasną plamę słońca przed nią.

*******

pory roku: zima

pamięci Mamy

po lutym niebie wspina się siwy dym
kuropatwy pośpiesznie dziergają wzorek
w świeżym śniegu za płotem
trop prowadzi daleko

szare oczy patrzą uważnie
ciepłe ręce
podają mleko z masłem i miodem
grzeją zmarzniętą buzię i nos

- Znów nie zapięłaś czapeczki, Lilu.

wspomnienia
chylą się ku wieczorowi


Pisane w N. 20 lutego 2012 r. wieczorem



wtorek, 1 września 2015

Konzentration Lager Stutthof


Jutro, 2 września, przypada 76. rocznica utworzenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Tego dnia na teren pomiędzy wsiami Sztutowo i Stegna, autobusami komunikacji miejskiej Niemcy przywieźli z Gdańska około 200 jeńców, którzy natychmiast rozpoczęli budowę. Obóz funkcjonował od 2.09.1939 r. do 9.05.1945 r. Był pierwszym i najdłużej istniejącym niemieckim obozem tego typu na ziemiach dzisiejszej Polski. Jednak w pamięci społecznej męczeństwo jego więźniów jest wciąż mało znane.

Miejsce pod budowę wybrane zostało z pełną premedytacją: teren podmokły, zewsząd otoczony wodą, bagnami i torfowiskami, z wysoko stojącymi wodami gruntowymi i specyficznym, niebezpiecznym dla ludzi mikroklimatem. W założeniu miał być większy niż Auschwitz. Historię budowy oraz strukturę lagru można poznać, klikając w linki umieszczone pod notką.


Komendantami KL Stutthof był SS-Hauptsturmführer Max Pauly (kierujący egzekucją obrońców Poczty Polskiej z Gdańska), a we wrześniu ’42 zastąpił go SS-Sturmbannführer Paul Werner Hoppe i sprawował tę rolę do 9.05.1945 r.

Metodami stosowanymi w obozie w ramach akcji „specjalnego traktowania” więźniów (Sonderbehandlung) było rozstrzeliwanie strzałem w potylicę w pomieszczeniach krematorium czy też „szpilowanie”, czyli uśmiercanie zastrzykiem z fenolu, co Niemcy stosowali od 1940 r. P.W. Hoppe „usprawnił” pracę obozu, gdy z jego polecenia w połowie ’44 r. uruchomiono komorę gazową.

W ciągu ponad 5 lat działalności KL Stutthof zarejestrowano łącznie około 110 tysięcy więźniów. Byli oni obywatelami 28 państw, zarówno europejskich pod niemiecką okupacją, jak i państw neutralnych oraz Stanów Zjednoczonych. Do KL Stutthof docierały transporty z obozów koncentracyjnych Buchenwald, Dachau, Neuengamme, Mauthausen, Flossenbürg i Sachsenhausen, przywożono więźniów Pawiaka i Pruszkowa.

Orientacyjna mapka marszu śmierci więźniów KL Stutthof przez Kaszuby. Oprac. Chryzopraz
Na skutek zbliżającego się frontu Sturmbannführer Hoffman zarządził ewakuację. Przeprowadzano ją drogą lądową i morską od stycznia 1945 r. Liczba ofiar ewakuacji wyniosła prawie 50%. Barkami ewakuowano około 5000 więźniów. Na trasę marszu śmierci przez miejscowości Mikoszewo, Świbno, Cedry Małe, Cedry Wielkie, Pruszcz Gdański, Kolbudy, Łapino, Niestępowo, Żukowo, Przodkowo, Pomieczyno wypędzono ponad 11 tysięcy więźniów. Na miejsce dotarło 7 tysięcy. Cała trasa marszu śmierci, trwającego 11 dni, znaczona jest mogiłami w Nawczu, Rybnie i Kępie Kaszubskiej, Pucku, Wejherowie i Luzinie, Strzepczu, Żukowie i Niestępowie, Pręgowie, Miszewku i Przodkowie, Pomieczynie, Łebnie i Łęczycach, Ciechomiu, Kostkowie, Lęborku...
-------------------------------------------------------------------------------------
Muzeum Stutthof zwiedzałam dwa razy. Pierwszy raz jako uczennica ze szkolną wycieczką. Drugi raz jako nauczycielka z moimi uczniami ówczesnych klas VII i VIII w ramach cyklu lekcji języka polskiego. I choć to wiele lat temu, dobrze pamiętam niektóre reakcje. Należy pamiętać, że były to reakcje nastolatków z połowy lat 90.

Podczas całej trasy zwiedzania przeważała cisza, chciałoby się powiedzieć „martwa” cisza i uwagi wypowiadane półgłosem. Ale kiedy minęło pierwsze onieśmielenie, padały różne pytania do przewodnika. Młodzież była ogromnie zbulwersowana faktem, że oficerowie z rodzinami (dzieci) i strażnicy mieszkali zaraz za murem, a nawet w obrębie obozu, tym, że ich to nie krępowało, nie przeszkadzało.

Wielkie wrażenie zrobiła szubienica i studnia, nikt nie podszedł blisko, wszyscy przyglądali się z daleka. W krematorium cisza jak w kościele, dopiero kiedy oczy oswoiły się z mrokiem, młodzież rozeszła się po obszernym pomieszczeniu, przyglądała się z niedowierzaniem piecom krematoryjnym, próbując „przymierzyć się” do noszy. Przy tej okazji ktoś nawiązał do Grudnia’70 mówiąc, że w krematorium szpitala Marynarki Wojennej w Oliwie palono ciała zabitych stoczniowców.

Łaźnia – to pomieszczenie i jego nazwa spowodowało największe zamieszanie, gdyż każdy miał w pamięci swoją domową łazienkę i jej przeznaczenie. Lekarz także kojarzył się dzieciom z ratowaniem życia, nie ze „szpilowaniem”.

Obchodziliśmy teren obozu, dzień był ciepły i słoneczny. Przewodnik zwrócił uwagę uczniów na mokre płyty chodnika, którym szliśmy. Młodzież umiała to zjawisko wyjaśnić, resztę dopowiedział przewodnik. Podeszliśmy do bryły pomnika, w którym za szybami umieszczony jest popiół  z krematoriów. W szarej masie tkwią gdzieniegdzie jaśniejsze kawałki kości.

Widziałam, że to potężna i wystarczająca dawka dla młodzieży. Szliśmy do autobusu w ciszy, a kiedy wreszcie odjechaliśmy z tego miejsca, dzieci musiały to odreagować.

Z jakim wzruszeniem i jakże pełniej po tym doświadczeniu uczniowie odbierali treść wiersza T. Różewicza „Warkoczyk”:

Kiedy już wszystkie kobiety
z transportu ogolono
czterech robotników miotłami
zrobionymi z lipy zamiatało
i gromadziło włosy

Pod czystymi szybami
leżą sztywne włosy uduszonych
w komorach gazowych
w tych włosach są szpilki
i kościane grzebienie

Nie prześwietla ich światło
nie rozdziela wiatr
nie dotyka ich dłoń
ani deszcz ani usta

W wielkich skrzyniach
kłębią się suche włosy
uduszonych
i szary warkoczyk
mysi ogonek ze wstążeczką
za który pociągają w szkole
niegrzeczni chłopcy
----------------------------------------------------------

Przydatne linki: "Ciemności skryją ziemię."
Uwaga! Film dla dorosłego i odpornego widza!


http://stutthof.org/historia - strona Muzeum KL Stutthof

Eksponat muzealny


poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Nie ma przyszłości bez solidarności!


Wystąpienie Prezydenta RP Pana Andrzeja Dudy
w 35. rocznicę porozumień sierpniowych. Sala BHP Stoczni Gdańskiej, 31.08.2015 r.





Czcigodni Stoczniowcy, twórcy Solidarności
Panowie Marszałkowie
Panowie Premierzy
Ekscelencje
Panowie Przewodniczący
Państwo Ministrowie
Drodzy Goście
Wszyscy związkowcy, stoczniowcy, którzy jesteście tutaj, na tej Sali.

Chciałem przede wszystkim bardzo podziękować i pogratulować 35-lecia Solidarności, poratulować zwycięstwa. Zwycięstwa, które Solidarność osiągnęła w ciągu kilkunastu lat swojego istnienia. Zwycięstwa nad komunizmem, można tak śmiało powiedzieć. ’89 rok, po dziewięciu latach istnienia Solidarności pierwsze, jeszcze pół-wolne wybory, potem następne, już wolne. To wszystko osiągnięcie Solidarności, to inni poszli za Solidarnością, trzeba to sobie jasno pwoiedzieć. Jakiejże to wymagało odwagi! Jakiej wymagało determinacji!

Byłem niezwykle dzisiaj wzruszony na całych uroczystościach, ale przede wszystkim byłem wzruszony, kiedy zobaczyłem ten napis na budynku, w którym jest siedziba Komisji Krajowej: „Solidarność pokoleń”, o czym wspomniał tutaj przed chwilą pan Przewodniczący. Jest dzisiaj na sali p. Andrzej Gwiazda z małżonką, którzy mogliby być moimi rodzicami, jestem ja, jest Julcia, Zosia i ci młodzi stypendyści, licealiści, gimnazjaliści, którzy mogli być z kolei moimi dziećmi. Trzy pokolenia ludzi przesiąkniętych ideałami Solidarności, bo skoro są tutaj, to znaczy, że są nimi przesiąknięci.

To dla mnie niezwykle wzruszające, przypomniała mi się dzisiaj ta piosenka:

Nie mam dzisiaj czasu dla ciebie
Nie widziała cię dawno matka
Musisz trochę poczekać, dorosnąć
Opoqwiemy ci o tych przypadkach,
O tych ludziach, którzy poczuli,
Że są wreszcie teraz u siebie
Solidarnie walcząc o dzisiaj
I o jutro – także dla ciebie.

To wasza piosenka z ‘80 roku, piosenka śpiewana do mnie i do mojego pokolenia, bo to my musieliśmy trochę poczekać, dorosnąć, żebyśmy mogli się dowiedzieć dokładnie o tych wypadkach, bo przecież wtedy patrzyliśmy dziecięcymi oczyma, ja miałem 8 lat.

I to niezwykle wzruszające, kiedy patrzy się na nadzieje i na wielkie zwycięstwo Solidarności, zwycięstwo, w którym nie podniesiono broni przeciwko władzy, a jednak zwyciężono. To także wielka zasługa Ojca świętego Jana Pawła II, kapelanów Solidarności: ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Kazimierza Jancarza z Krakowa, z Nowej Huty, z Mistrzejowic. To wielka zasługa naszych prymasów: prymasa Wyszyńskiego, także prymasa Glempa. To wielka zasługa wielu kapłanów, którzy za Solidarnością stali, którzy byli pasterzami. Oczywiście władza posuwała się też do tego, żeby zabić pasterza, aby rozproszyć owce. Tak zginął błogosławiony ks. Jerzy, tak zginął ks. Zych, tak zginęli inni księża.

Ale to nie zabiło wielkiej idei, urzeczywistnienia tych słów: jeden drugiego brzemiona noście, razem, nie jeden przeciw drugiemu. Razem. Nie zabiło słów, że solidarność musi być jednością i że solidarność jest przeciwieństwem komunistycznej walki klas. Bo stanęli robotnicy razem z inteligencją, bo stanęli ludzie ponad pokoleniami: młode pokolenie razem ze starszym. I dlatego właśnie było zwycięstwo.

I dzisiaj jest solidarność, ale my tej jeszcze wiekszej solidarności potrzebujemy, nie tylko jako związku zawodowego, który niezależnie od władzy stoi na straży praw pracowniczych, ale także jako tej solidarności wewnętrznej, tej właśnie wielkiej idei, która nie da się ani podzielić, ani zniszczyć, która ma przerastać serca, która ma łączyć, która ma budować to wielkie poczucie wspólnoty.

Tą wielką ideą na pewno jest dla nas Polska. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Tą wielką ideą jest dla nas godność. Godność to praca. O tym mówił też nasz ojciec święty. I dlatego wtedy, kiedy mówię o odbudowie Rzeczypospolitej, to myślę także właśnie o odbudowaniu godności tam, gdzie ostatnio jej tak mało, tam, gdzie ludzie podchodzili do mnie i mówili: panie, ile to już lat bez pracy. Ciężko zachować godność, kiedy nie ma się pracy latami, ciężko zachować godność, kiedy ma się świadczenie na poziomie 600 czy 800 złotych na miesiąc! Jakże ciężko!

To są właśnie obowiązki państwa, władzy. Władzy, od której nie oczekuje się wiele, tylko profesjonalizmu i uczciwości. To wystarczy. Taka właśnie powinna być władza w Rzeczypospolitej. Taka powinna być władza, która rozumie, co to znaczy solidarność. I chcę jasno powiedzieć: wierzę w to, mówiłem to wielokrotnie, że da się naprawić Polskę. Wierzę w to głęboko, że jesteśmy w stanie to zrobić razem, właśnie w ramach solidarności.

Kiedyś, kiedy dorastałem, miałem 17 lat i Solidarność zwyciężała w ’89 roku, to ja także z radościa biegłem ulicą krzycząc: Nie ma wolności bez solidarności! Tak! Oczywiście to hasło jest cały czas aktualne. Ale myślę, że do niego trzeba dodać jeszcze drugie, które niech będzie wskaźnikiem dla nas wszystkich i dla polskiego państwa: Nie ma przyszłości bez solidarności! Bez tej idei, bez tej wizji, bez jej istoty!

Dziękuję bardzo!
-------------------------------------------------------------------
Podziękowania dla TV Republika, która zarejestrowała wystąpienie prezydenta podczas uroczystości. Spisałam z nagrania, czyniąc jedynie drobną korektę stylistyczną (gdzieniegdzie zrezygnowałam z ulubionych przez Pana Prezydenta powtórzeń).

A teraz piosenka Maćka Pietrzyka, którą przypomniał Pan Prezydent:



Kruk


Common raven by David Hofmann


Od wielu lat w pobliże naszego domu przylatują kruki. Zimą ubiegłego roku naliczyłam w zasięgu wzroku cztery żerujące pary. Według encyklopedii „nasze” kruki to jeden z dziesięciu pogdatunków tego ptaka, w łacińskiej systematyce zwany corvus coraxprincipalis

Są fascynujące. Dostojne, duże, z matowymi dziobami i lśniącym metalicznie smolistym upierzeniem. Przelewają leniwie ciężar ciała z nogi na nogę, zamiatają sztywno długim ogonem i, ciągnąc skrzydła, dostojnie kroczą po trawniku, charakterystycznie kiwając głowami, jakby z najwyższym zrozumieniem odnosiły się do codzienności. Wygladają tak leniwie, ale gdy tylko podejść zbyt blisko, błyskawicznie podrywają się z ziemi. Przysiadają na świerkach, przelatują z drzewa na drzewo, a gałąź długo kołysze się na pożegnanie.

Pojawiają się i znikają. Kiedy z poranną kawą wyszliśmy z mężem na balkon, zauważyliśmy parę wśród gęstych gałęzi dwupiennego świerku. Przywitaliśmy je uśmiechami, a one zareagowały na naszą obecność delikatnymi ruchami głowy. Po chwili z charakterystycznym świstem skrzydeł uniosły się do lotu i opadły na trawę nieopodal.

Dziś rano z kubkami świeżej kawy jak zwykle wychodzimy na balkon. Siadamy na krzesełkach, ciesząc się jaśniejącymi w słońcu efektami naszej sobotniej pracy wokół domu. Liczę kolejne linki, nitki i supełki na pajęczynkach rozsnuwanych pracowicie o zmierzchu przez duże i małe pająki. Ze zdziwieniem patrzę na spóźniony, samotny kwiatek clematisa. Ale cóż to za czarny kształt leży nieruchomo nieopodal krzewu? Kruk, to martwy kruk! Nasz kruk...

Pora umierania.
Przygotowywanie miejsca.
----------------------------------------------------------------------

PS
Dziś, to znaczy we wtorek koło południa, przyleciały dwa ptaki. Jeden usiadł na gałęzi dokładnie nad miejscem, gdzie leżał ten martwy. Drugiego było słychać w pobliskich drzewach. Krzyczały, nawołując się nerwowo. Po chwili odfrunęły. Czy jeszcze wrócą?


Środa. Dziś przyleciał jeden kruk. Nawoływał głośno. Przemaszerował po gałęziach i znów wołał. Nasłuchiwał, wołał i nasłuchiwał. Kiedy nie usłyszał odpowiedzi, jego głos stawał się coraz cichszy i cichszy, jak schrypnięta skarga. W końcu odleciał. Kruki dobierają się w pary raz na całe życie.


Czwartek. Z rana przykry i smutny dla serca widok: piękny czarny ptak siedzi na trawniku dokładnie w miejscu, gdzie pod ziemią leży jego/jej martwy towarzysz. Kiedy się zorientował, że jest obserwowany, podniósł się i leniwie pomaszerował w dół skarpy, po chwili odfrunął.

Po południu usłyszałam krakanie. Jest ono tak donośne, że słychać je pomimo szumu klimatyzatora i klekotania klawiatury. Cichutko wyszłam na balkon i po chwili zauważyłam parę (!) kruków: jeden żerował na trawniku, drugi polatywał między drzewami. Nawoływały się spokojnie. Nawet udało mi się strzelić fotkę jednemu z nich, ale jest b. niewyraźna, bo z daleka.


Głos kruka:





----------------------------------------------------------------------

Przydatne linki:

http://www.foto-ptaki.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=124&Itemid=223&limit=1&limitstart=1#top

http://home.agh.edu.pl/~szymon/raven.shtml - oryginał poematu E.A Poe, Kruk i kilka tłumaczeń

http://www.eapoe.org/balt/poegrave.htm - strona E.A.Poe Society in Baltimore – tu wiele ciekawych linków

https://www.youtube.com/watch?v=t8lpAR8SN5M - ciekawostka na YT

----------------------------------------------------------------------